Strony

piątek, 15 sierpnia 2014

Joe Morris Quartet - Balance

Clean Feed, CF 306, 2014
Joe Morris – guitar
Mat Maneri – viola
Chris Lightcap – bass
Gerald Cleaver – drums 

Thought; Effort; Trust; Purpose; Substance; Meaning

www.cleanfeed-records.com
www.squidco.com/miva/merchant

English version below

Płytą „Balance” Joe Morris - jak sam zaznacza - zamyka serię swoich nagrań inspirowanych sztukami plastycznymi takich artystów, jak Alexander Calder, Anthony Caro, David Smith i Richard Serra. Gitarzysta, kompozytor i kontrabasista wieńczy nią poprzednie nagrania Colorfield (ESPdisk, 2009), Camera (ESPDisk, 2010), będące próbą podzielenia się doświadczeniem „energii niepewności” (energy of precariousness), tym, co Serra nazywa "tendencją do przewrotu" (tendency to overturn) oraz próbą przeniesienia relacji przestrzennych sztuk plastycznych na grunt muzyczny; rozmieszczenia głosów w odniesieniu do pulsu i formy. By wykonać ten zamysł Morris wraca do swojego kwartetu, z którym nagrał dwie płyty: „Underthru” (OmniTone, 1999) i „Live at the Old Office” (Knitting Factory, 2000). Pośród muzyków, z którymi na bieżąco pracuje, znaleźli się altowiolista Mat Maneri, kontrabasista Chris Lightcap i perkusista Gerald Cleaver.


Gitara Joe Morrisa jest jak ciernista akacja, kipiel jasnego listowia, szlachetnie ukształtowana, tradycją jazzowej i XX wiecznej muzyki współczesnej. Swoim ascetycznym, a zarazem ciepłym, aksamitnym brzmieniem, przywołuje archetypowe dla gitary elektrycznej postaci Eddiego Durhama i Charliego Christiana. Jego kompozycje wymagają od słuchacza relatywistycznego postrzegania formy, bowiem dalekie są od myślenia tematycznego; bez wyraźnych punktów kulminacyjnych, gotowe w każdej chwili się rozgałęzić. Wariantywne frazy gitarzysty czasem trwają nieodmiennie, burząc nawet bardzo swobodnie ujmowaną logikę następstw, podziału na część improwizowaną i chorus, na improwizującego solistę i sekcję. Przy wsparciu pozostałych muzyków, którzy doskonale rozumieją tę koncepcję, udaje się przenieść efemeryczne napięcia jego gry i budować narrację całości.

Zespół towarzyszący liderowi jest wyborny. Skrzypek i altowiolista Mat Maneri stworzył oryginalny styl gry, bogaty doświadczeniami muzyki konkretnej, mikrotonowej, amerykańskiego folku. Swoim szorstkim, jednocześnie romantycznym dźwiękiem wskrzesza tradycję wielkich free-jazzowych „fiddlerów”, jak Leroy Jenkins.

Druga w kolejności kompozycja effort budzi moje skojarzenia z Dolphy Dance ze znakomitego debiuty płytowego Mata Maneriego - „Acceptance” (Hatology, 1996) . Altowiolista, na kanwie mocarnie grającej sekcji rytmicznej, dodaje kompozycji dzikiego, burzycielskiego wyrazu. Podobnie jak pozostali muzycy na przestrzeni całego albumu, Maneri imponuje logiką swoich improwizacji i swobodą konstytuującą jego sztukę. Kontrabasista Chris Lightcap w roli akompaniatora gra zmysłowo i dosadnie; jego miękko i elastycznie wygrywane figury są silne i porządkujące, zaś jego solo w substance pozostawia niezapomniane wrażenia. W tandemie z perkusistą Geraldem Cleaverem dba o wielokierunkowość rytmów i groove jak choćby w purpose, czy meaning.

Polimetryczny i polirytmiczny wir pokazuje, jak niezwykłym bębniarzem jest Cleaver, zachwyca szeroką paletą barw, wyzwala ekstatyczną afro-karaibską emocjonalność, co stanowi ciekawe połączenie z atonalną altówką Maneriego, mogącą odwoływać się do współczesnej europejskiej klasyki. Jego wspaniałe solo w meaning należy według mnie do najbardziej lśniących punktów albumu. Mimo, że zmiany temp następują kalejdoskopowo, to wszystko jest tak osadzone i pewne, że aż trudno uwierzyć, iż muzycy improwizują do tego, co serwuje im w czasie rzeczywistym lider. Dzięki wybornej pracy sekcji i jej niezwykłemu, nowoczesnemu wyrazowi, brzmienie kwartetu ciemnieje, schodząc o swoistą oktawę niżej, napełniając się tonem morskiej głębi.

To muzyka, która pozostaje zagadkowa, pełna inwersji, nakazująca porzucenie przyzwyczajeń. Jest ona niczym migotliwy płomyk, w który z lubością można wpatrywać się godzinami.

***


With "Balance" Joe Morris - as he points out - closes the series of his recordings inspired by the visual arts by artists such as Alexander Calder, Anthony Caro, David Smith and Richard Serra. The guitarist, composer and bassist crowned his previous recordings Colorfield (ESPdisk, 2009), Camera (ESPDisk, 2010), which were an attempt to share the experience an “energy of precariousness”, or what Serra calls " tendency to overturn ", this is also an attempt to transfer the spatial relationships of visual arts at the ground of music; the placement of the musical voices in relation to the pulse and form. To accomplish this idea Morris returns to his quartet, with whom he have recorded previously two albums: "Underthru" (OmniTone, 1999) and "Live at the Old Office" (Knitting Factory, 2000). Amongst the musicians he kept working over the years with, are violinist Mat Maneri, bassist Chris Lightcap and drummer Gerald Cleaver.

Joe Morris’ guitar is like a thorny acacia, bright foliage surf, nobly shaped with a tradition of jazz and contemporary twentieth century music. His ascetic, yet warm, velvety sound, evokes archetypal for an electric guitar figures like Eddie Durham and Charlie Christian. His compositional work far from thematic thinking without clear highlights is ready at any time to branch out, and that requires from the listener exceedingly relativistic perception. Guitarist’s phrases sometimes lasts invariably, destroying even very freely recognized logic of consequences or division for an improvised part and chorus or improvising soloist and section. With the superb back up of other musicians who are fully understanding this concept, they have managed to maintain the ephemeral flavor of his performance and build a narrative integrity.

That is only possible due to miraculous musicians involved, playing here on viola Mat Maneri has developed highly original style, enriched by the experience of musique concrète, microtonal, American folk. His rough, while romantic sound also revives the tradition of the great free-jazz fiddlers as Leroy Jenkins.

The second composition effort raises my associations with Dolphy Dance from the excellent Mat Manerie’s debut album - "Acceptance" (Hatology, 1996). Violist, on the foundation of a powerfully playing rhythmic section, adds to the composition wild utterance. Like the other musicians on the entire album, Maneri impresses with the logic of his improvisations and freedom that is a constitutive element to his art. Double bassist Chris Lightcap in the role of accompanist plays sensually and bluntly; its softly and flexibly, neatly folded performed figures are strong and being narrative anchor for the band, while his solo in substance leaves an unforgettable impression. In tandem with the drummer Gerald Cleaver takes care of multidirectional rhythms and grooves as in the purpose or meaning.

Different time signatures and polyrhythmic vortex shows how an extraordinary drummer is Cleaver. He amazes with a wide palette of colors, triggers an ecstatic Afro-Caribbean emotionality, which is an interesting combination with atonal Maneri’s viola, which might refer to the modern European classics tradition. His magnificent solo on in meaning should be considered as one of the most shining points of the album. Although the temperature and the shifts of tempos move kaleidoscopically everything is so embedded that it is hard to believe that musicians improvise to what leader serves them in his real-time compositional alteration. This exquisite rhythm section brings modern color and fresh sound that darkens music about a specific octave lower, filling quartet equilibrium with the tones of the sea depth. This is a music that remains mysterious, full of inversion, requiring the abandonment of the habits. It is like a flickering flame, in which you can gaze lovingly for hours.